poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Smaki dzieciństwa

W moim rodzinnym domu spotkania przy rodzinnym stole były niezwykle ważne. Doskonale pamiętam nasze niedziele śniadania. Wspólna jajecznica, parówki, jajka na miękko, twarożek ;) to takie małe proste rzeczy, które zawsze mnie cieszyły i jeśli wspominam je po wielu latach to chyba dobrze.

Moja mama zawsze pichciła i nadal pichci różne smakołyki. Mam wiele smaków dzieciństwa. Przeróżne zupy, w tym mój 1 jeden - pomidorowa  (na blogu pojawi się moja wersja kremu z pomidorów), schabowe, kotlety drobiowe, naleśniki, kopytka i przeróżne pierogi, w tym chyba moje ulubione pierogi ruskie.

To jest takie moje mocne wspomnienie z racji tego, że zarówno moja mama jak i mój dziadek Jurek to bardzo pierogowy team. Oni nie lepią jednej porcji ;) Oni lepią tak, by pół wojska się najadło :)

Przez wiele lat byłam tylko obserwatorem lepienia pierogów, później jak zaczęłam je lepić to wychodziły mi takie długie jamniki  ;) Jak gotowałyśmy to od razu wyło widać, które są mojej mamy, a które moje.I tak na dobrą sprawę moja przygoda z lepieniem zaczęła się w momencie kiedy wyszłam za mąż. Mój M. chadzał na te pierogi bez dwóch zdań  ;)

Ostatnio byliśmy na Jarmarku Jagiellońskim i bardzo zachciało nam się pierogów ruskich. Jak zwykle podczas Jarmarku Dominikanie sprzedają Pierogi Świętego Jacka. Jest to kwesta na rzecz renowacji bazyliki. Pierogi św. Jacka nie do końca mi podrasowały, bo nie były pierogami mojego dzieciństwa... I tak zaczęło mi się w tym tygodniu kotłować, za tymi pierogami, więc ugotowałam ziemniaki, kupiłam ser i zabrałam się do lepienia.

Proporcje. Ciężko powiedzieć, bo ciasta musiałam dorabiać ;)

Składniki na farsz:
- 0,5 kg sera białego
- 1 kg ugotowanych ziemniaków
- 1 podsmażona cebulka pokrojona w kostkę
- 1 jajko
- sól do smaku
- pieprz do smaku (ja daję go dość dużo)

Ciasto - w moim domu po postu mąka, z olejem i ciepłą wodą. Tak, jestem ze szkoły, która lepi ciasto pierogowe bez jajka. Jak już wspomniałam ciasta miałam za mało, ale jak to mawia moja mama, robi ciasto z 2 szklanek wody i dodaje mąki tyle by ciasto miało odpowiednią konsystencje. Ciasto powinno być wolne, takie by się dobrze lepiło ;) Następnym razem postaram się podać dokładne proporcje  ;)

Tak jak wspominałam Wam w przepisie na czebureki w moich pierogach robię mereżkę, albo tzw, falbankę, pomaga to przed rozklejeniem pieroga, a przy okazji wygląda on po prostu ładnie  ;)

Dziś zdjęcie będzie trochę robocze ;)


sobota, 20 sierpnia 2016

Powtory z nowymi przepisami! Czebureki!

Powrót powinien być zdecydowanie dawno temu, bo i dawno temu pojawiły się nowe przepisy. Niektóre nawet opracowane przeze mnie bez zaglądania do internetowego i książkowego świata. Dzisiaj jednak będzie coś bardzo wytrawnego.

W tym tygodniu przykleiłam się do stolnicy. Nasza nas olbrzymia ochota na pierogi ruskie - i to takie jakie robi moja mama. Do tej pory jakoś ruskich nie robiłam. Były różne warianty pierogów z serem - czyli z kaszą jaglana np. z dodatkiem suszonej mięty. Danie, które skończyliśmy pałaszować dosłownie kilkanaście minut temu również jest daniem pierogowym i pochodzi z kuchni kałkaskiej.

Szanowni Państwo przedstawiam Wam... Czebureki! Jak zwykle nie była to klasyka, bo ja klasycznie nie potrafię ;) Zamiast mięsnego farszu pojawił się farsz mięsno-pieczarkowy z wyraźną nutą sera dor blue ;)

A zatem:

Składniki na ciasto:
  • 1,5 szklanki wody
  • łyżka soli
  • łyżka cukru
  • 2 łyżki oleju 
  • 4 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 1 łyżka spirytusu
Składniki na farsz:
  • 0,5 kg zmielonego mięsa wieprzowego  
  • 0,5 kg pieczarek 
  • 4 ząbki czosnku
  • 100 g sera dor bleu
  • sól
  • pieprz
  • bazylia suszona 
oraz olej do smażenia.

I po kolei. Zaczynamy od zagotowania 1,5 szklanki wody z olejem, solą i cukrem. Jak zaczyna nam wrzeć to dodajemy szklankę mąki i na małym palniku mieszamy aż wyjdzie nam jednolita, gęsta masa. odstawiamy do wystudzenia, ale nie musi być zimne.

Na stolnicy łączymy  pozostałą mąkę, jajko i łyżkę spirytusu. dodajemy wcześniej przygotowaną masę i zagniatamy ciasto jak na pierogi. Ciasto ma bardzo fajną konsystencję. Jest bardzo wilgotne i elastyczne.
Gotowe ciasto wstawiłam na godzinę do lodówki.

I czas na farsz. Mięso podsmażyłam na patelni z rozduszonymi ząbkami czosnku. Pieczarki pokroiłam w słupki i podsmażyłam na maśle. Ser starłam na tarce. Kiedy mięso i pieczarki były już gotowe połączyła je ze sobą, serem i doprawiłam solą, pieprzem i suszoną bazylią.

Schłodzone ciasto wyjęłam z lodówki, rozwałkowałam i wycięłam okręgi jak na pierogi. Postanowiłam zrobić malutkie czebureki. W internecie znalazłam takie spore wersje, ale postanowiłam zrobić je jako przekąskę do kolacji. Jak ulepiłam już pierożki - ja po sklejeniu robię jeszcze mereżkę, ale możecie je połaczyć przyciskając widelcem - rozgrzałam tłuszcz i smażyłam pierożki na złoty kolor.

Z tej porcji ciasta i farszu wyjdzie Wam ok 50 sztuk pierożków. Podawałam je na półmisku z keczupem  (ulubieniec mojego M.) oraz z sosem tatarskim.

Na wieczór przygotowałam ok 25 sztuk, a było nas czworo i poszły wszystkie ;)

Pozostałą część farszu i ciasta zamroziłam ;) będzie gotowe jak tylko najdzie nas ochota na kulinarną podróż za wschodnią granicę  ;)

Smacznego!