Za oknem rozpanoszyła się naprawdę paskudna jesień. Od wczoraj pada i pada. Kiedy ok 21 rozpadało się na dobre miałam wrażenie jakby nad naszym dachem przeleciał MIG29. Rano nie mogłam spać i zaczęłam krzątać się po kuchni. Na stole leżały jabłka i gruszki, które wołały o natychmiastowe "przerobienie".
Do garnka wrzuciłam łyżkę masła i zaczęłam obierać owoce i kroić je na cząstki. Troszkę je rozpryczyłam, a żeby zmienić konsystencję dodałam kisiel morelowy taki na jeden kubeczek - Słodka Chwila. Następnie zabrałam się za ciasto. Po ostatniej szarlotce bardzo, ale to bardzo spodobały mi się eksperymenty z ciastem. Kilka dni temu kupiłam mąkę pełnoziarnistą żytnią i otręby owsiane.
Składniki na ciasto przedstawiają się następująco: (na blachę tortową 18cm średnicy)
- szklanka mąki pełnoziarnistej żytniej
- pół szklanki otrębów owsianych
- 2 łyżki otrębów orkiszowych
- 1/3 kostki masła
- 2 żółtka
- łyżka śmietany 12%
- 2 łyżki jogurtu typu greckiego
- łyżeczka cynamonu
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia.
Wymyśliłam, że ciasto podzielę na 3 części i zrobię dwie warstwy jabłek. Pierwszą warstwę podpiekałam 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Później wyłożyłam na warstwę masy jabłkowo-gruszkowej i kolejną warstwę ciasta. Piekłam ją ok 20 minut. Następnie wyłożyłam kolejną warstwę masy i przyłożyłam ostatnim plackiem ciasta. Całość piekłam jeszcze jakieś 35-40 minut w temperaturze 180 stopni C
Placek prezentuje się tak:
A ja jestem dumna, bo odkryłam przepis na świetne ciasto pełnoziarniste!
sobota, 26 września 2015
środa, 9 września 2015
Szarlotka z otrębami orkiszowymi i żurawiną
To był impuls! I to bez dwóch zdań. Wybrałam się na zakupy do sklepu i nagle w ręce wpadły mi piękne jabłka. Od razu pomyślałam, że dawno w naszym domu była szarlotka. Ale ponieważ u mnie nie może obyć się bez eksperymentów i tym razem do sprawdzonego przepisu mojej mamy dodałam swoje 3 grosze :)
Jabłka obrałam i starłam na grubej tarce. Do garnka wrzuciłam łyżkę masła i jak się rozpuściła wrzuciłam jabłka. Nie były to może idealne jabłka do szarlotki ponieważ były bardzo słodkie, ale za to przepiękne i jasne. No i zaczęłam kombinować ;) Otworzyłam swoją magiczną szufladę z przyprawami, kaszami, suszonymi owocami i od razu zdecydowałam się na suszoną żurawinę! Do jabłek dorzuciłam 3 solidne garści żurawiny, a jak wszystko mi się zagotowało dodałam jeszcze galaretkę cytrynową. Galaretka i żurawina nadały jabłkom fajnego kwaśnego posmaku na czym zyskało całe ciasto.
No właśnie, ale jeszcze nie było o cieście ;). Oczywiście tu też kombinowałam. Zaczęłam klasycznie, bo wzięłam 2 szklanki mąki, pół kostki masła, pół kostki margaryny i zaczęłam siekać. I w tym momencie pomyślałam - "hm... przecież mam otręby orkiszowe". Dodałam pełną szklankę do wyrabianego ciasta. A do tego oczywiście 3 jajka, 3 łyżki śmietany, 1/3 szklanki cukru, 1 cukier wanilinowy i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. Ciasto wyrobiłam i wrzuciłam na pół godziny do zamrażalnika by się schłodziło.
Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni C. I jeszcze chwila o piekarniku. W domu mam piekarnik dual cook z dwoma termoobiegami i dzieloną komorą. Sprawdza się naprawdę fajnie i można robić w nim dwie potrawy jednocześnie. Ale aby korzystać z 1 połówki są pewne minusy. Np jeśli korzystam z górnej części nie mam grzania piekarnika od dołu, i analogicznie jak z dolnej, to grzeje od dołu ale nie od góry. Jeśli przygotowuję danie, które potrzebuje ciepła z każdej strony wyjmuję separator i grzeję wówczas cały piekarnik.
Wracam do ciasta. Spód podpiekałam z 20 minut na złoty kolor, następnie wyłożyłam jabłka i kolejną warstwę ciasta. Całość piekła się jeszcze przez 40 minut. A efekt, na pewno zdjęcie go nie oddaje, ale zachwyt moich domowników przerósł moje oczekiwania, a smak takiej szarlotki pod pasował także mojej blisko 13 miesięcznej bratanicy ;)
Składniki:
- 1,5 kg jabłek
- 3 garście żurawiny
- 1 galaretka cytrynowa
- 2 szklanki mąki pszennej (następnym razem spróbuję z razową :))
- szklanka otrębów orkiszowych
- pół kostki masła
- pół kostki margaryny
- 3 jajka
- 3 łyżki śmietany
- 1/3 szklanki cukru
- 1 cukier walininowy
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Jabłka obrałam i starłam na grubej tarce. Do garnka wrzuciłam łyżkę masła i jak się rozpuściła wrzuciłam jabłka. Nie były to może idealne jabłka do szarlotki ponieważ były bardzo słodkie, ale za to przepiękne i jasne. No i zaczęłam kombinować ;) Otworzyłam swoją magiczną szufladę z przyprawami, kaszami, suszonymi owocami i od razu zdecydowałam się na suszoną żurawinę! Do jabłek dorzuciłam 3 solidne garści żurawiny, a jak wszystko mi się zagotowało dodałam jeszcze galaretkę cytrynową. Galaretka i żurawina nadały jabłkom fajnego kwaśnego posmaku na czym zyskało całe ciasto.
No właśnie, ale jeszcze nie było o cieście ;). Oczywiście tu też kombinowałam. Zaczęłam klasycznie, bo wzięłam 2 szklanki mąki, pół kostki masła, pół kostki margaryny i zaczęłam siekać. I w tym momencie pomyślałam - "hm... przecież mam otręby orkiszowe". Dodałam pełną szklankę do wyrabianego ciasta. A do tego oczywiście 3 jajka, 3 łyżki śmietany, 1/3 szklanki cukru, 1 cukier wanilinowy i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. Ciasto wyrobiłam i wrzuciłam na pół godziny do zamrażalnika by się schłodziło.
Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 stopni C. I jeszcze chwila o piekarniku. W domu mam piekarnik dual cook z dwoma termoobiegami i dzieloną komorą. Sprawdza się naprawdę fajnie i można robić w nim dwie potrawy jednocześnie. Ale aby korzystać z 1 połówki są pewne minusy. Np jeśli korzystam z górnej części nie mam grzania piekarnika od dołu, i analogicznie jak z dolnej, to grzeje od dołu ale nie od góry. Jeśli przygotowuję danie, które potrzebuje ciepła z każdej strony wyjmuję separator i grzeję wówczas cały piekarnik.
Wracam do ciasta. Spód podpiekałam z 20 minut na złoty kolor, następnie wyłożyłam jabłka i kolejną warstwę ciasta. Całość piekła się jeszcze przez 40 minut. A efekt, na pewno zdjęcie go nie oddaje, ale zachwyt moich domowników przerósł moje oczekiwania, a smak takiej szarlotki pod pasował także mojej blisko 13 miesięcznej bratanicy ;)
Składniki:
- 1,5 kg jabłek
- 3 garście żurawiny
- 1 galaretka cytrynowa
- 2 szklanki mąki pszennej (następnym razem spróbuję z razową :))
- szklanka otrębów orkiszowych
- pół kostki masła
- pół kostki margaryny
- 3 jajka
- 3 łyżki śmietany
- 1/3 szklanki cukru
- 1 cukier walininowy
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

